Strony

środa, 26 listopada 2014

O motywacji, która chadza własnymi ścieżkami

Robię to prawie każdego dnia. Codziennie planuję i przekonuję samą siebie, że dam radę. Szczególnie wtedy, kiedy czytam te wszystkie piękne i wspaniałe blogi ludzi, którzy osiągnęli sukces. Oczywiście wzdycham i myślę: kurde, ja też potrafię! Szukam więc na ich blogach tekstów o motywacji, o tym co zdrowi ludzie sukcesu robią po przebudzeniu. Zapisuję się na siłownie, zaczynam działać w agencji PR, poświęcam więcej czasu na marketing i pochodne. Podnoszę umiejętności w grafice, zaczynam inwestować w książki branżowe i followuje wszystkich, którzy choć jedną stopą siedzą w marketingu. Każdego dnia robię branżową prasówkę. Im więcej zajęć, tym więcej mam energii. Jestem szczęśliwa, że nie tracę czasu na scrollowanie Facebooka, serialów nie odpuszczam, ale zdecydowanie ograniczam, chodzę wcześnie spać i wcześnie wstaję. 
O, nawet jogę zaczęłam ćwiczyć rano. Zdrowo się odżywiać zaczęłam, sprzątać co dwa dni. No super, wszystko pięknie, życie jak w Madrycie.

Ale minął miesiąc. Miesiąc wytężonej pracy umysłowej, chodzenia na uczelnie, sprzątania, ćwiczenia na bieżni, rowerku, orbitreku. Minął miesiąc totalnego wyczerpania i na dodatek problemów ze snem. I gdzie ta motywacja? Niby jest, niby z radością wstaje z łóżka, ale deadline'y gonią, a ja nie umiem się skupić. Nie wiem od czego zacząć - tyle jest do zrobienia. Wracam więc po prostu do domu, przebieram się w dres i bezradnie rozkładam ręce, zamawiając jednocześnie niezdrowe jedzenie.

Minął miesiąc, w którym zaniedbałam przyjaciół i znajomych, bo ciągle było coś do zrobienia, a potem to już nie chciało się gadać. Nie jestem już maluchem, ale dorosłość chyba za bardzo mnie przytłacza.
Co robić, żeby czuć się lepiej i dać sobie ze wszystkim radę? Jak motywować się do przestrzegania wszystkich wyznaczonych sobie reguł? Jak żyć zdrowo i szczęśliwie?




Motywacja to taka wredna cholera. Najpierw Cię namawia do zrobienia czegoś super, przez chwilę trzyma Cię za rękę, a potem - zupełnie niespodziewanie - puszcza. I macha Ci szczęśliwie z - odjeżdżającego na tle zachodu słońca - pociągu.

Ty cholero, Ty! Jak Cię dorwę, to popamiętasz!